Pokazywanie postów oznaczonych etykietą z innej beczki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą z innej beczki. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 20 stycznia 2013

Najlepszy blog kulinarny województwa podkarpackiego

Witajcie kochani

Kilka dni temu otrzymałam od Pani Karoliny z Rzeszowskiej Gazety Wyborczej ciekawą propozycję wzięcia udziału w plebiscycie na "najlepszy blog kulinarny województwa podkarpackiego". W pierwszej chwili bardzo sceptycznie podeszłam do tego rodzaju sond i konkursów, ale po chwili namysłu i namowie kilku sympatycznych mi duszyczek podjęłam decyzję o wzięciu udziału w zabawie.  
Podkarpacie to miejsce w którym mieszkam od urodzenia i jest mi tym bardziej miło, że zostałam wyróżniona spośród tylu wspaniałych blogerów z regionu.

Przejdźmy zatem do sedna sprawy jakim jest plebiscyt.
Jeśli jesteście sympatykami mojego bloga i wyrażacie chęć oddania głosu właśnie na mnie to możecie zrobić to TUTAJ. Na dole pod przepisem znajduje się lista blogów które biorą udział w zabawie, mój jest 6sty, zatytułowany "Blog Joanny - www.kulinarne-smaki.blogspot.com".  Na oddanie głosów macie kilka dni, będzie mi bardzo miło jeśli zdecydujesz się właśnie na niego oddać swój głos.


Wyróżnienie, którego dostąpiłam zaszczytu dzielę z zacną grupą dziewięciu blogerów kulinarnych (nawiasem mówiąc fantastycznych) i zdaję sobie sprawę, że będzie trudno zająć mi pierwsze miejsce. Mimo wszystko i tak czuję się wygraną. Pozdrawiam moich "rywali" i trzymam kciuki. :)

poniedziałek, 9 lipca 2012

Wakacyjne rozdanie

Witajcie moi drodzy :)
Nareszcie znalazłam 5 minut na krótki wpis. W tym miejscu chciałabym od razu Was przeprosić, że bywam bardzo sporadycznie na swoim jak i Waszych blogach. Wiem zaniedbałam to ostatnio straszliwie :( Wybaczcie, ale podjęłam pracę a pogoda za oknem nie sprzyja siedzeniu w kuchni czy przed komputerem. Chciało by się rzec nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło ;) Na pocieszenie postanowiłam zorganizować małe rozdanie na moim facebookowym kanale :) 


Zasady są bardzo proste, chciałabym abyście na moim facebookowym profilu zamieszczali przepisy Waszych ulubionych letnich sałat i sałatek (mile widziane zdjęcia). Ta która przypadnie mi najbardziej do gustu nagrodzona zostanie nagrodą w formie zabawnych łyżek do sałaty. Macie czas do północy 15 lipca :) Pamiętaj, że możesz zamieścić maksymalnie 3 przepisy :)



Zatem nie pozostaje mi nic innego jak powiedzieć :
Gotowi do startu ... START.

piątek, 22 czerwca 2012

Ocena produktów firmy Kotányi

Witajcie

Dziś chciałabym podzielić się z Wami moją opinią na temat produktów firmy Kotányi. Jakiś czas temu dostałam od nich zestaw przypraw do grilla i nie tylko. Z reguły sceptycznie podchodzę do gotowych mieszanek, ale tym razem zostałam pozytywnie zaskoczona. Każdy z produktów, który miałam okazję wypróbować w składzie miał naturalne składniki bez zbędnych konserwantów. Co do gramatury opakowań zupełnie standardowa waga. Po otwarciu paczki unosił się bardzo aromatyczny i dosyć intensywny zapach ziół. Zioła prowansalskie i bazylia nie były sproszkowane co jest ich dużym plusem. Mieszanki przypraw same w sobie były dobre nadawały smaczku każdej przygotowywanej przeze mnie potrawie. Niestety nie jestem zadowolona z marynaty czosnkowej, gdyż prawie wcale nie czułam odpowiedniego smaku (może zbyt mało jej dodałam, nie wiem - fakt jest faktem)

 Reasumując ogólną notę jaką wystawiam tym produktom to ocena 4+. 

Niżej możecie zobaczyć jak wyglądają niektóre z mieszanek. 

wtorek, 5 czerwca 2012

Koktail owocowy + wyniki konkursu

Witajcie moi drodzy :)
Czy u Was też tak leje jak u mnie? Przyznam szczerze, że od rana miałam wielkie plany ale przy tej pogodzie nie chce mi się wystawiać nos poza ściany domu. W takim razie należy sobie poprawić jakoś nastrój. A co jest najlepszym poprawiaczem? Oczywiście coś słodkiego, zdrowego, owocowego i kolorowego czyli koktail.

Składniki:
200 g truskawek
1 garść listków mięty
1 banan
1 szklanka mleka

Wszystkie składniki dokładnie ze sobą zmiksować na gładką i jednolitą konsystencję.


Wyniki
W tym miejscu chciałabym zająć się dalszą częścią tytułu tego posta, mianowicie wynikami konkursu z grillem w tle. Na samym wstępie chciałabym podziękować każdej osobie, która zechciała wziąć udział w zabawie. Nie ukrywam, że myślałam iż weźmie w niej więcej osób - no ale cóż bywa i tak. Szczęśliwcom wytypowanym przeze mnie i mojego Lukiego została Pani Anna H. Praca, którą dostałam spodobała mi się z tego powodu, że spotkanie grillowe spędzane było rodzinnie, pokoleniowo i przede wszystkim wesoło. Zaintrygowała mnie również zawartość karafki ;) Gratuluję


Truskawki 2012

sobota, 2 czerwca 2012

Przypomnienie o konkursie

Moi drodzy witam Was w ten chłodny dzień. Mam nadzieję, że pogoda Wam nie straszna i rozgrzewacie się jakimiś pysznymi smakołykami. W taką aurę niektórym nawet grill nie straszny. A skoro już mowa o nim to przypominam Wam, że już tylko do najbliższej niedzieli możecie wysyłać swoje zgłoszenia konkursowe z grillem w tle. Po dokładne zasady konkursu odsyłam Was Tutaj. 

Mam nadzieję, że jeszcze ktoś się skusi. 
Pozdrawiam

środa, 16 maja 2012

Konkurs z grillem w tle

Witajcie moi drodzy po raz drugi dzisiejszego dnia :)
Rano zaprosiłam Was na Ciasteczka róże a tym razem śpieszę z konkursem.
Już jakiś czas temu na swojej facebookowej stronie zapowiadałam Wam konkurs i właśnie dziś, gdy stuknęła 100 tysięczna odsłona bloga nadeszła na niego pora. Kilka dni temu skontaktowała się ze mną Pani Justyna, która zaproponowała mi przetestowanie kilku produktów. Przy tej okazji udało mi się uzyskać nagrody także i dla Was. Mam nadzieję, że będziecie zadowoleni z oferowanych produktów.

Przejdźmy do sedna sprawy i jego zasad. Zabawa będzie dosyć prosta, ale wymagająca kreatywności. W dzisiejszych czasach każdy ma dostęp do aparatu fotograficznego i właśnie on będzie potrzebny do tego zadania. Chciałabym, abyście wykonali zdjęcia z Waszych grillowych spotkań. Ważne, aby w tle lub jego centrum znajdował się grill wypełniony smakołykami, poza tym tematyka jest dowolna. Nic się nie martwcie jakość zdjęcia nie będzie miała dużego znaczenia, największą zaletą będzie pomysł (coś co zachwyci i urzeknie), w jakim zaprezentujecie spotkanie. Zatem wyciągnijcie grilla, aparaty w dłoń i do dzieła :)

ZASADY:
  1. Na adres kulinarnesmaki@gmail.com wyślij maksymalnie 3 zdjęcia z grillowego spotkania na planie, którego będzie grill (na zdjęciu może znajdować się tylko jedna fotografia, nie kolaż)
  2. Musisz polubić stronę kulinarne-smaki na facebooku – link TUTAJ
  3. Będzie miło, jeśli polubisz również stronę sponsora nagrody firmę Kotanyi – link TUTAJ
  4. W treści maila podaj swoje imię i nazwisko bądź nazwę, pod którą obserwujesz mojego bloga.
  5. Nagroda w konkursie została zasponsorowana przez firmę Kotanyi w skład, której wchodzi: Mieszanka przypraw grill meksykański, texas grill, grill, przyprawa do karkówki, marynata do drobiu, marynata czosnkowa, bazylia oraz zioła prowansalskie.
  6. Konkurs trwa od 16 maja do 3 czerwca do północy czasu polskiego.
  7. Najlepsze zdjęcie zostanie wybrane przez komisję.
  8. Po wyłonieniu zwycięzcy na adres mailowy zostanie wysłana informacja o wygranej. W mailu wygrany zostanie poproszony o przesłanie adresu do wysyłki. W razie braku odpowiedzi w ciągu dwóch dni zostanie wyłoniony kolejny zwycięzca.
  9. Przesyłkę wysyłam tylko na terenie Polski, więc jeśli mieszkasz poza jej granicami będziesz musiał/a podać polski adres.
POWODZENIA


W razie pytań kierujcie je pod tym wpisem, na facebooku, lub przez maila.

środa, 9 maja 2012

TAG - Poznajmy się :)

Witajcie :)
Ten post będzie związany z pewną zabawą. Do udziału w niej zostałam zaproszona przez Dusię. Gra ta o ile tak ją mogę nazwać jest doskonałym sposobem abyśmy my blogerzy mogli lepiej się poznać.



Zasady zabawy:
1. Każda oznaczona osoba musi odpowiedzieć na 11 pytań przyznanych im przez ich "Tagger" i odpowiedzieć na nie na swoim blogu
2. Następnie wybierasz 11 nowych osób do tagu i połącz je w swoim poście
3. Utwórz 11 nowych pytań dla osób oznaczonych w TAGu i napisz je w swoim TAGowym poście
4. Wymień w swoim poście osoby które otagowałaś !!!
5. Nie oznaczaj ponownie osób, które już są oznakowane.
 

 

W pierwszej kolejności pójdą pytania zadane przez Dusię:
1. Ulubione ciasto
Wszystkie, ale najbardziej te bez mas.
2. Twoje hobby po za gotowaniem.
Zabawa z makijażem (żebym do końca nie wyszła na chłopczycę) oraz zloty volkswagenowe
3. Ulubiony owoc
Lubię wszystkie
4. Danie, które mi nie wyszło to...
Ciasto drożdżowe
5. Ciasto z kremem czy ciasto z owocami?
Z owocami
6. Kasza czy makaron?
Makaron
7. Uzależniona jestem od...
niestety słodyczy
8. Popisowe danie.
Nie posiadam
9. Kim jesteś z zawodu?
Magister zarządzania
10. Ulubiona piosenka.
Nie mam

Teraz czas na moje pytania:
  1. Od kiedy interesujesz się gotowaniem?
  2. Z jakiego województwa, miasta blogujesz?
  3. Jedno słowo, które Cię opisuje?
  4. Jaką książkę kucharską polecisz z czystym sumieniem?
  5. Jakie danie najczęściej zamawiasz będąc w restauracji?
  6. Który z programów kulinarnych lubisz najbardziej?
  7. Motto, które prowadzi Cię przez życie.
  8. Twoje ukochane miejsce w Polsce.
  9. Ulubiony smak lodów?
  10. Którą kuchnię świata lubisz najbardziej?
  11. Wolisz dania jarskie czy mięsne?
Do zabawy chciałabym wciągnąć:  Panna Malwinna z Filozofii smaku, asieja z ugotujmy, Age z kulinarnych spotkań, goh. z Amku Amku, Kaś z Bake&Taste oraz innych chcących wziąć udział w zabawie. Będzie mi bardzo miło gdy odpowiecie na moje pytania :)

środa, 7 marca 2012

Recenzja wina Frizzante Piemonte D.O.C. Chardonnay

Witajcie
W końcu mogę się wygadać ;)
Jakiś czas temu dostałam pewną ciekawą propozycję, o której wiedziałam, że kiedyś Wam opowiem. Skontaktował się, że mną Pan Gabriel z portalu dotrzechdych.pl z propozycją zrecenzowania jednego z czterech win firmy Frizzante. Taką propozycją zostały obsypane też inne blogerki, co miało na celu stworzenie jednej wielkiej recenzji. Zaznaczam, że żadna z nas o sobie nie wiedziała, gdyż było to wielką tajemnicą. W pierwszym momencie nie byłam co do tego pomysłu przekonana. Nie znam się na winach, nigdy niczego oficjalnie nie rekomendowałam. Jednak po chwili namysłu stwierdziłam – „raz kozie śmierć” kiedyś musi być ten pierwszy raz – wchodzę w to. Kilka dni później w moich drzwiach pojawił się kurier z przesyłką. Nie było wyjścia trzeba było zacząć raczyć się otrzymanym winem
i zabrać się do pisania swoich przemyśleń.


A recenzja powstała taka:

W prawdzie nie znam się na winach i nigdy nie byłam ich koneserem, ale jako zwykły laik postaram się ocenić ten trunek. Nie będzie to prostym zadaniem, ale spróbuję.
Na samym wstępie pragnę zaznaczyć, że praktycznie zawsze wybieram wina czerwone, różowe a już zupełnie sporadycznie piję białe. Niestety albo i „stety” dostałam do ocenienia białe wino. Pomyślałam o zgrozo, no cóż, „darowanemu koniowi
w zęby się nie zagląda”. A mimo to, po części będę tak robić ;) Nie chcąc nakręcać się
w negatywnym kierunku wino odstawiłam na „lepszy czas”.
Trunek czekał na swoją kolej a ja w myślach oceniałam jego szatę. Spoglądając    „z byka” na jego wygląd oceniłam go na zupełnie standardowy. Gabarytowo nie różnił się swoją budową od innych. Jednak coś w nim przykuwało uwagę. Front niepozorny, lekko mroczny z jasną szaroburą plamą a w środku napis „Frizzante”. Frizzante? – pomyślałam – przecież to słowo oznacza gazowany. Podbiegłam potrząsnęłam szkłem i zobaczyłam małe delikatne bąbelki. Szybko odwróciłam butelkę na tył i dokładnie przeczytałam na jego wdzianku opis „… przyjemnie energetyzujące, delikatnie musujące”.
Wino, o którym mowa uprawiane jest we włoskim Piemoncie. Jest to górzysty region w północno – zachodniej części tego kraju. Obszar ten należy do najbardziej uprzemysłowionych regionów Włoch – szybko sprawdziłam w Internecie.
Wróćmy do tego, czym mieliśmy się zająć. Po otwarciu butelki unosił się przyjemny świeży zapach dający złudzenie jakbyśmy znaleźli się w samym centrum winnych ogrodów.
Producent twierdzi, że ma delikatny smak i zapach, który jest rezultatem dokładnej selekcji najlepszych winogron Chardonnay. Na winogronach się nie znam, ale faktycznie w swojej wytrawności jest niezwykle łagodny i subtelny. Nie pozostawia na długo w ustach posmaku cierpkości, co jest często wyczuwalne przy winach wytrawnych. Sceptycznie podchodziłam do bąbelków jednak to one sprawiają, że trunek staje się bardzo orzeźwiający, wręcz idealny na letnie kolacje w plenerze. Jego delikatnie żółtosłomkowy odcień jest odzwierciedleniem smaku i daje uczucie lekkości.
W związku z tym, że jestem „specjalistką” (choć to za dużo powiedziane) od jedzenia wino to idealnie nadaje się do przekąsek, ryb i mięsa drobiowego jak również jako aperitif dla pobudzenia apetytu. Według mojego uznania idealnie pasującym daniem do tego wina mógłby być świeżo pieczony łosoś macerowany z cytryną, oregano, koperkiem, oliwą z pierwszego tłoczenia, następnie pieczony zawinięty w liściach winogron. Podawany z warzywami gotowanymi na parze.
W prawdzie nie jestem fanką białych win jednak to sprawiło, że moje uczucia się zdecydowanie odmieniły. Teraz wiem, że nie można ograniczać się do jednego rodzaju wyrobów. A metodą prób i błędów każdy może odszukać swój idealny smak.
W skali od * do *****  oceniam na ****.

Recenzje pozostałych dwudziestu Pań znaleźć można TUTAJ

Z całego serca mogę polecić wino Frizzante Piemonte D.O.C. Chardonnay
a dla osób zainteresowanych jego kupnem mam pewną propozycję.

Każdy kto polubi Frizzante na Facebooku i wejdzie w zakładkę PROMOCJA, można wygenerować kod rabatowy, dzięki któremu 6 win dostępnych jest za 106 PLN – czyli mniej niż 18 PLN/za butelkę!!!

Na sam koniec śle słowa pewnego wiersza, którego zastosowanie odchodzi już do lamusa lecz mimo to bardzo przydaje się przy doborze win.

Ryby, drób i cielęcina
lubią tylko białe wina.
Zaś pod sarny, woły, wieprze
jest czerwone wino lepsze.
Deser, fructa i łakotki
lubią tylko wina słodkie.
A szampana, wie i kiep,
Można w czasie, po i przed.


poniedziałek, 5 marca 2012

Bento boxes

A wszystko przez Ten post :)
Zacznijmy od początku. Kilka miesięcy temu pewnie z rok jak nie dłużej trafiłam na stronę pary japończyków. Zaciekawiły mnie rzeczy, które potrafili wykonać z jedzenia. Były to niesłychane formy o bardzo realistycznym wyrazie, zazwyczaj zaczerpnięte z motywów japońskich bajek. Nic więc dziwnego, że mogło mi się spodobać. Oczywiście para była do tego stopnia zaangażowana w swoje poczynania i doznania estetyczne, że wszystko wyglądało jak od linijki, wręcz idealne. Tip-Top w stu procentach. Kilka razy ogarniały mnie myśli, że może bym spróbowała, ale nigdy nie było na to czasu i odpowiedniego sprzętu. Do momentu, kiedy w ostatni piątek na blogu Pauli pojawił się konkurs, w którym do wygrania był zestaw przydatnych ozdób do potraw. Zadaniem, jakie należało wykonać było opisanie lub przygotowanie swojego bento boxa. Stwierdziłam - czemu nie. Spróbowałam. Od samego początku myślałam też o konkursie Mistrzowie patelni. Zabawy było co nie miara i tak mnie to wciągnęło, że przygotowałam aż sześć pudełeczek. Pierwsze z nich to typowo lunchowa propozycja, druga obiadowa natomiast trzecią był deser. W niedzielę nie mogłam się powstrzymać i zrobiłam kolejne trzy.
W prawdzie daleko jest mi do mistrzostwa, jakie prezentują japończycy, ale jak na pierwszy raz jestem zadowolona z moich poczynań.
Niżej przedstawiam moje bento boxy, które brały udział i nadal biorą w zabawie. 

Pauli dziękuję, że dzięki niej spróbowałam tego, o czym od jakiegoś czasu marzyłam.






A oto zwycięskie pudełeczko 


 A Wam, który się podoba ?
 
Zwycięski Bento box chciałabym również dodać do konkursu Mistrzowie Patelni, w kategorii „Wegetariański przysmak, czyli warzywa w roli głównej”

sobota, 21 stycznia 2012

Konkurs

Witajcie :)


Z okazji 150 postu zamieszczonego na blogu postanowiłam zorganizować mały konkurs, w którym do wygrania będzie książka kucharska. Długo zastanawiałam się nad (innym niż gotowanie) zadaniem jakie chciałabym żebyście wykonali.  Niestety pierwszy konkurs nie mógł być inny niż gotowanie. Dlatego postanowiłam, że tematem przewodnim będą "Regionalne potrawy". Chciałabym, żebyście przygotowali potrawę z Waszego rejonu, coś tradycyjnego lub wariację na ten temat. Kategoria dowolna: przystawka, danie główne, deser, napój etc. wszystko mile widziane. 
Z niecierpliwością czekam na Wasze propozycje. Pozdrawiam i zapraszam do zabawy.

Zasady:
1. Musicie "własnoręcznie" przygotować regionalną potrawę.
2. Zamieścić ją na własnym blogu.
3. Link z potrawą, nazwą regionu z której pochodzi zamieścić pod tym postem oraz podać pod jakim(jakimi) nickiem oglądacie moje strony.

Regulamin konkursu:
1.    Konkurs trwa od 21.01.2012 do 31.01.2012 do  północy polskiego czasu. Odpowiedzi nadesłane po tym okresie nie będą brane pod uwagę.
2.    Osoby niepełnoletnie muszą poprosić o zgodę rodziców lub  opiekuna prawnego.
3.    Osoby biorące udział w konkursie muszą być subskrybentami mojego blogu oraz profilu na facebook’u.
4.    Wszystkie odpowiedzi konkursowe należy zamieszczać pod poniższym postem w formie odnośnika do Waszego przepisu. Należy również podać pod jakim(jakimi) nickiem oglądacie moje strony.
5.    W konkursie wysłać można TYLKO jedno zgłoszenie. Każde następne nie będzie brane pod uwagę.
6.    Zwycięzca zostanie wyłoniony przez komisję ;)
7.    Wynik konkursu zostanie ogłoszony najpóźniej 5 lutego 2012.

Mała zabawa na facebooku

Z okazji 150 postu mała zabawa na moim facebooku, do którego odsyłam TUTAJ. 
Na tym jeszcze nie koniec.
Kto bawi się z nami? 
Łapka w górę :)
Ciao  :*

niedziela, 24 lipca 2011

Wyróżnienia


Z całego serca chciałabym podziękować Ilce z blogu In my coffe kitchen za wyróżnienie mojej strony. Tym samym chciałabym odwdzięczyć się innym za to że są, że mogę czerpać od nich inspirację oraz bawić się razem z nimi w "kucharzenie", ale o tym za chwilkę. W pierwszej kolejności napiszę zasady zabawy.

Otóż co następuje:
1.Trzeba umieścić u siebie link do bloga osoby, która przesłała nominację. 2. Należy wkleić powyższe logo na swoim blogu.
3. Potem napisać 7 rzeczy o sobie.
4. A na końcu nominować 16 osób i
poinformować je o tym, pisząc odpowiedni komentarz.

Zatem poznajcie mnie lepiej:
1. Czerwcowy rak.
2. Lubiący gotować i kosztować smakołyków.
3. Od czasu do czasu strojący fochy.
4. Za to szybko przestający się gniewać.
5. Ufny, aż za bardzo.
6. Mający odrobinę fantazji.
7. Lubiący dobrą zabawę, śmiech i zgrane towarzystwo. 

Swoimi wyróżnieniami chciałabym obdarować:
http://coffekitchen.blogspot.com 

Wszystkich wyróżnionych serdecznie pozdrawiam. 

niedziela, 27 marca 2011

Kwiaty z żółtego sera

Przyszła do nas wiosna, coraz większymi krokami zbliżają się święta. To doskonała okazja, aby powoli rozglądać się za fajnymi ozdobami na stół. Specjalnie dla "mocno" zainteresowanych (po moim ostatnim wpisie), czyli goh i Ani chciałabym zaprezentować jak wykonać kwiatki z żółtego sera. Nie jest to zbyt skomplikowaną sprawą, ale może przysporzyć nam odrobinę problemu.
Do wykonania kwiatków, potrzebne są nam dwa kolory sera np.Gouda. Pamiętajmy, aby ser nie był łamliwy, bo zdecydowanie utrudniłoby to pracę.
Niestety przy wykonywaniu kwiatów nie pomyślałam o tym, aby zrobić zdjęcia krok po kroku, ale nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło. Specjalnie dla Was przeglądnęłam internet i znalazłam stronę na której jest to w miarę dobrze zaprezentowane można zobaczyć to tutaj KliK KliK
Moje kwiatuszki prezentują się tak:

W moim przypadku ciemniejszy żółty ser okazał się łamliwy, dlatego powtykałam go w środek (włożyć można również marchewkę)
Gdy serowe kwiaty muszą dłużej postać na stole to świetnie sprawdza się ich wcześniejsze włożenie do lodówki. Mamy pewność, że "zastygną" i serowe płatki się nie odkleją od siebie

piątek, 25 marca 2011

Stewia - roślina słodsza od cukru

Moi drodzy przychodzę do Was z ciekawostką związaną z pewną rośliną. Jakiś czas temu zauważyłam, że znajomi moich rodziców do słodzenia kaw czy herbat używają pewnego „magicznego proszku”. Patrzyłam na nich ze zdziwieniem, lecz nie miałam śmiałości zapytać cóż to za specyfik. Później sprawa ucichła a moja pamięć choć dobra to krótka, więc i to umknęło mojej uwadze. Ostatnio i u mnie domownicy zaczęli słodzić ciepłe napoje tym proszkiem. Zagłębiając się w temacie dowiedziałam się, że ta roślina to Stewia (Stevia rebaudiana) która ma wyjątkowo słodkie liście. Pochodzi z Paragwaju a jej zastosowanie to zazwyczaj sposób na walkę z otyłością oraz cukrzycą. Z wyczytanych informacji wynika, że rośliną tą można zastępować wszelaki cukier, bez którego niektórzy z nas nie potrafią się obejść. Dodawana jest jako cukier do słodzenia napojów oraz zamiennik cukru w ciastach i deserach. 

Niżej zamieszczę podstawowe informacje o Stewii:
• Stewia to w pełni naturalny słodzik
• Ma zero kalorii
• Jest słodszy do 250-450 razy od cukru (sacharozy)
• Rozpuszczalny w wodzie i alkoholach
• Odporny na wysoką temperaturę (do 200 °C) – może być używany do pieczenia i gotowania
• Stabilny w kwaśnych i zasadowych płynach (pH 3-9)
• Może być długo przechowywany
• Stewia nie powoduje próchnicy zębów
• Stewia jest bezpieczna dla diabetyków – nie podnosi poziomu cukru we krwi
• Stewia jest bezpieczna dla osób chorych na fenyloketonurię (PKU)
• Stewia jest nietoksyczna – testowana na zwierzętach i stosowana przez ludzi od wielu lat bez niepożądanych efektów
• Słodziki ze stewii nie ulegają fermentacji
• Stevia może być uprawiana samodzielnie 

* Więcej informacji znajdziecie na TEJ stronie, równie ciekawą jest TA

środa, 2 marca 2011

Z innej beczki czyli peeling kawowy

Moje drogie za 20 dni będzie witała nas astronomiczna wiosna, której osobiście nie mogę się już doczekać. Jest to czas pozbywania się grubych, ciężkich ubrań i szykowanie krótkich rękawków, spodni i spódniczek. Zima dawała nam w kość a nasza skóra niejednokrotnie była zmarznięta co z pewnością spowodowało jej nadmierne wysuszenie.  Dlatego dziś proponuję Wam fantastyczny peeling, który pomoże pozbyć się zrogowaciałego naskórka i do tego idealnie nadaje się do walki z cellulitem. Zastanawiacie się dlaczego akurat tutaj o nim piszę? Otóż dlatego, że jest to peeling kawowy. A więc jest to w pewnym sensie produkt kulinarny.

Składniki:
1 łyżka kawy mielonej ("fusy")
1 łyżka wody
1 łyżka oliwy 

Sposób przygotowania:
Możemy skorzystać z fusów, które zostaną nam po wypitej kawie lub takich "świeżych" dodajemy resztę składników wszystko razem mieszamy i produkt gotowy. Nakładamy na ciało od stóp po szyję okrężnymi ruchami. Tak masujemy kilkanaście minut po czym zmywamy peeling na przemian zimną i ciepłą wodą. 
UWAGA  NIE STOSOWAĆ NA TWARZ.


P.S. Gwarantuję, że skóra będzie pachnąca kawą i gładka jak "pupcia niemowlaka"  :)

Dla spragnionych wiosny:

czwartek, 24 lutego 2011

Bo kulinarnym-smakom się nudziło - jajka serduszka

Moi drodzy chciałabym zaprezentować Wam pewną ciekawostkę i moim zdaniem bardzo efektowny sposób podanie jajek na twardo. Zazwyczaj są one serwowane w całości, połówkach lub ćwiartkach. Moją alternatywą dla jajek na twardo od dziś zostają jajka serduszka :)
Wybaczcie, że nie są bardziej efektowne, ale robiłam je pierwszy raz :)

Składniki:
jajka 
ocet
woda
Potrzebne narzędzia:
patyczki (u mnie pałeczki)
tekturka
gumki recepturki

Sposób przygotowania. 
Do zimnej wody wkładamy jajka i wlewamy odrobinę octu (aby jajka nam nie pękały) - gotujemy ok.6 min.
Jajka obieramy ze skorupki starając się aby ich nie uszkodzić. Tekturkę zaginamy na pół i do środka wkładamy jajko. Następnie przykładamy patyczek, lekko go uciskamy a końce zawiązujemy gumką tak aby powstał rowek. Po jakichś 10 min nasze serduszka z jajek powinny być gotowe. :)



Dokładniej pokazane jest to TU

środa, 23 lutego 2011

Niespodzianka od Lekki(ej)

Moi drodzy przychodzę dziś do Was z postem związanym z pewnym konkursem, a prawdę mówiąc z zagadką na którą udało mi się poprawnie odpowiedzieć. Łamigłówkę tą zadała nam pewna blogowiczka o jakże chętnie przez nas słyszanym słowie Lekka. Jak sama nazwa wskazuje Lekka proponuję nam dania ograniczające spożywane przez nas kalorie i prawdę mówiąc robi to za każdym razem tak apetycznie, że nasze kubki smakowe nie potrafią wytrzymać i domagają się czegoś zdrowego. Ale o tym możecie się przekonać zaglądając właśnie na ten blog. W imieniu Lekkiej ZAPRASZAM :)
Wracając do tematu mojego wpisu, chciałam się pochwalić czym uraczyła mnie wyżej wspomniana blogerka. Tak piękny, wspaniały, słodki a zarazem bardzo zdrowy upominek dziś w południe dostał się w moje rączki.
Tu następuje prezentacja 

Teraz kilka słów do Lekkiej:
Moja droga dziękuję Ci za to, że mogłam wziąć udział w zagadce. Prezent, który dostałam od Ciebie tak mnie niesamowicie zaskoczył i ucieszył, że aż podskoczyłam a na twarzy pojawił się ogromny uśmiech. Śmiem twierdzić, iż mimo tego że nie znamy się w realu wiesz co "tygryski lubią najbardziej" ;). Uwielbiam niespodzianki a niespodzianki zrobione własnoręcznie i do tego kulinarne najbardziej mnie cieszą. Jeszcze raz dziękuję :) 
Pozdrawiam i ściskam

niedziela, 23 stycznia 2011

Uwaga ! Uwaga!

Kochani z wielką przyjemnością zapraszam Was do odwiedzania mojego profilu na -> portalu FACEBOOK

Profil powstał dopiero w piątek i jeszcze się tam mało dzieje, ale mam nadzieję że niebawem będę mogła tam poszaleć. Chciałabym dzielić się z Wami różnymi ciekawostkami kulinarnymi, jak również przepisami zamieszczanymi na blogu. Być może zostanie zorganizowany jakiś konkurs (teraz chcę usłyszeć hura hura huraaa). Pozostaje mi tylko czekać na Wasze odwiedziny. Udanego tygodnia. Pozdrawiam Aśka

środa, 22 grudnia 2010

Suszone owoce

Składniki:
pomarańcze, cytryny, mandarynki
Sposób przygotowania:
Wyżej wymienione owoce kroimy w plastry o grubości ok 0,5 cm. Następnie kładziemy je na blasze wcześniej wyłożonej folią aluminiową i suszymy w piekarniku o temperaturze ok 70 stopni.(fajnie jest włączyć termoobieg). Pamiętajmy, że suszenie może potrwać dosyć długo i należy co jakiś czas obracać owoce na drugą stronę. (owoce można również powiesić nad kominkiem z tym, że należy bardzo często na nie spoglądać gdyż temperatura w tym miejscu jest znacznie wyższa).
Tak prezentują się wysuszone plastry pomarańczy, cytryny i mandarynek.


A tutaj jako ozdoba świątecznego podarku, który zrobiłam swoim przyszłym teściom. :)